Aneta Fornalik, adwokat MPA
W momencie, w którym przychodzi myśl, że nie zgadzamy się z decyzją, naturalnie pojawia się druga: koniecznie należy złożyć odwołanie. I wtedy pada pytanie: co właściwie napisać w odwołaniu? Czy trzeba przygotować kilkanaście stron, przywołać wszystkie możliwe przepisy, orzeczenia sądów i komentarze doktryny? Czy może wystarczy napisać: „Nie zgadzam się z decyzją i proszę o jej zmianę”? Odpowiedź, jak to często w prawie bywa, brzmi: to zależy. Na pewno jednak nie jest tak, że odwołanie nie powinno być konkursem na najdłuższe pismo.
Odwołanie jest środkiem, za pomocą którego strona może zakwestionować decyzję organu pierwszej instancji. I właśnie dlatego pierwszym pytaniem nie powinno być: „Ile stron ma mieć moje odwołanie?”, ale: „Co dokładnie jest nie tak z tą decyzją?” Dla strategii postępowania odwoławczego to zasadnicza różnica. Jeżeli nie potrafimy odpowiedzieć na to drugie pytanie, nawet trzydzieści stron tekstu może niewiele pomóc.
Można bowiem napisać bardzo długie odwołanie, w którym znajdzie się wszystko: historia sprawy, opis konfliktu, opinia o urzędzie, kilka cytatów z internetu i piętnaście argumentów, z których żaden nie dotyczy bezpośrednio tego, dlaczego decyzja powinna zostać zmieniona. I jeszcze argumenty o sprawiedliwości. Można też napisać krótkie, ale precyzyjne pismo, które wskaże konkretny błąd organu. I to drugie może być znacznie skuteczniejsze.
Czasami formalnie można złożyć bardzo krótkie odwołanie. Kluczowe jest to, żeby z jego treści wynikało, że strona nie jest zadowolona z wydanej decyzji. Nie oznacza to jednak, że jedno zdanie jest zawsze dobrym pomysłem. Wyobraźmy sobie odwołanie o treści: „Nie zgadzam się z decyzją i proszę o jej zmianę”. Czy wiadomo z niego, dlaczego decyzja jest błędna?
Nie. Czy organ odwoławczy zna nasze argumenty? Nie. Czy wie, które ustalenia faktyczne kwestionujemy? Nie. Czy wie, jakie przepisy – naszym zdaniem – zostały niewłaściwie zastosowane? Nie.
Takie odwołanie może więc spełniać podstawowe wymagania formalne (jeżeli przepisy nie wymagają jednak uzasadnienia odwołania), ale niekoniecznie wykorzystuje potencjał, jaki daje nam postępowanie odwoławcze. To trochę tak, jakby wejść na rozprawę, powiedzieć „mam rację” i usiąść. Może i mamy. Ale warto jeszcze wyjaśnić dlaczego.
Drugim błędem jest skrajność przeciwna. Skoro krótkie odwołanie może być niewystarczające, ktoś dochodzi do wniosku: „W takim razie napiszę wszystko”. I powstaje dokument liczący trzydzieści stron. Problem w tym, że długość nie jest wartością samą w sobie. Organ odwoławczy musi z pisma wyłowić najważniejsze argumenty. Jeżeli między nimi znajduje się dziesięć stron opisu konfliktu rodzinnego, kolejne pięć stron historii działki i kilka akapitów o tym, że „urzędnicy nigdy nie pomagają obywatelom”, to najważniejszy argument może po prostu zginąć. Dobry prawnik często robi coś odwrotnego. Nie dodaje kolejnych stron. Usuwa te, które nie są potrzebne. Bo zadaniem odwołania nie jest pokazanie, jak dużo mamy do powiedzenia. Jego zadaniem jest pokazanie, dlaczego decyzja powinna zostać zmieniona lub uchylona.
Zanim zaczniemy pisać, warto po prostu odpowiedzieć na trzy pytania. Po pierwsze: co urząd ustalił? Nie to, co urząd „miał na myśli”. Nie to, co chciał powiedzieć. Co rzeczywiście wynika z decyzji? Jakie fakty organ uznał za udowodnione? Jakie stanowisko przyjął? Jak uzasadnił swoje rozstrzygnięcie?
Po drugie: z czym konkretnie się nie zgadzamy? To najważniejszy moment odwołania. Może organ błędnie ustalił stan faktyczny. Może pominął istotny dowód. Może niewłaściwie ocenił dokument. Może zastosował niewłaściwy przepis. Może dokonał niewłaściwej interpretacji przepisu. Może uzasadnienie decyzji nie wyjaśnia w wystarczający sposób, dlaczego organ doszedł do określonych wniosków. Przy pisaniu odwołania nie trzeba od razu znać terminologii prawniczej. Najpierw trzeba znaleźć problem.
Po trzecie: czego oczekujemy? To pytanie często jest pomijane. Tymczasem trzeba wiedzieć, jaki ma być cel odwołania. Czy chcemy uchylenia decyzji czy jej zmiany? A może ponownego rozpoznania sprawy? Czy chcemy, żeby organ uwzględnił konkretny dowód? Odwołanie powinno mieć kierunek.
I bardzo dobrze. Odwołanie nie musi być napisane językiem kancelarii prawnej. Nie trzeba pisać: „Wnoszę o uchylenie zaskarżonego rozstrzygnięcia z uwagi na dysonans pomiędzy subsumcją normy prawa materialnego a ustaleniami faktycznymi dokonanymi przez organ”. Można z tym samym skutkiem napisać: „Organ uznał, że nie spełniłem warunku X, ale w aktach znajduje się dokument Y, który potwierdza, że ten warunek spełniłem”.
Język prawniczy ma sens wtedy, kiedy coś precyzuje. Nie wtedy, kiedy ma tylko brzmieć poważnie. Najważniejsze jest, żeby organ dokładnie wiedział, co kwestionujemy i dlaczego.
A co z przepisami? Tutaj również łatwo przesadzić. Niektórzy uważają, że dobre odwołanie musi zawierać kilkanaście artykułów różnych ustaw. Nie musi. Jeżeli znamy przepis, który został, naszym zdaniem, naruszony, warto go wskazać. Ale samo przywołanie numeru artykułu nie jest argumentem. Dlaczego? Bo należy wskazać co zrobił nieprawidłowo? Jak powinien był zastosować ten przepis? Jaki miało to wpływ na rozstrzygnięcie? Dopiero wtedy zaczyna się argumentacja. Dlatego lepiej wskazać trzy naprawdę istotne przepisy i wyjaśnić ich znaczenie niż przepisać pół kodeksu.
Jeżeli mamy dokument, zdjęcie, opinię, korespondencję czy inny materiał, który może mieć znaczenie dla sprawy, warto powiedzieć, co dokładnie ten dowód ma wykazać. To niewielka różnica w sposobie pisania, ale ogromna w sposobie myślenia. Nie chodzi o to, żeby zarzucić organ dokumentami. Chodzi o to, żeby pokazać, jakie znaczenie ma każdy istotny dowód dla rozstrzygnięcia sprawy.
Emocjonalne. „Urzędnik się na mnie uwziął”. „To jest skandal”. „Tak traktuje się ludzi w tym kraju”. „Nigdy nie dostałem od urzędu żadnej pomocy”. Być może rzeczywiście jesteśmy zdenerwowani. I mamy do tego prawo. Ale emocje rzadko zastępują argument prawniczy. Odwołanie nie powinno być listem skarg i zażaleń na całe życie. Jeżeli organ popełnił błąd, pokażmy go. Jeżeli pominął dowód, wskażmy go. Jeżeli źle zastosował przepis, wyjaśnijmy dlaczego. Jeżeli decyzja jest wewnętrznie niespójna, pokażmy tę niespójność. To jest język, który ma szansę coś zmienić.

Klikając „Akceptuję cookies”, zgadzasz się na przechowywanie plików cookie na swoim urządzeniu w celu usprawnienia nawigacji w witrynie, analizy korzystania z witryny i pomocy w naszych działaniach marketingowych.